środa, 27 listopada 2013

ZIMA

nastal koniec lato-jesieni czy jak to tu sie poprawnie nazywa......przyszedl wiatr a z wiatrem przyszedl wieczorny chlod. nie taki jak u Was oczywiscie ale po naszemu najzimniej jak byc moze. trzeba wieczorem zamienic klapki na cos ciut cieplejszego.....dlugi rekaw, spodnie.... w dzien upal ale wieczorki sa rzeskie. to jest meksykanska zima.

wczoraj odbylam krotka probe podwodna. wydaje sie, ze wrocilam do normy. jutro wyruszam na rozpoznawczego nurka. wczoraj tez zabralam Zotz i ta byla w raju. Z wody nie chiala wychodzic, sciagala sie z Dubalinem kto pierwszy kokosa wylowi....podem padla, juz nawet miala haluny, ze kamien to kokos i nie dla sie oderwac od ziemi....








dizisaj natomiast wrocilam do Playa do wydzialu emigracyjnego...musialam wystapic o tutejszy Regon. Bedzie w przyszlym tygodniu, ponoc nawet teczowke oka skanuja.

a jutrow Wielka amerykanska feta, Swieto Dziekczynienia i indyk co sie ledwo Claire w piekarniku miesci.Oby tylko sie zmiescil w brzuchu....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz