niedziela, 21 maja 2017

SCRUFFY gwiazdorem roku

I nie byłoby spokoju w tygodniu gdyby chociaz jeden pies nie wywinął jakiegos numeru. I tak 2 dni temu zgubiły sie 3 z 4 psów. Tradycyjnie wyczekałam przy samochodzie do zmierzchu pełnego. Ślad po nich zaginął.
Sunia wróciła nad ranem do domu, Jeff zadepeszował.
Po Dartagniania musiałam pojechać, jak zwykle czekał w miejscu zaparkowanego wczoraj auta.
Ale Scruffy przepadł. Szukałam go rano i wieczorem, objeździłam okolicę i Jeff pewnie objechał jej drugie tyle. Nie znaleźliśmy Scruffa (z angielskiego Niechluj).
Aż tu nagle rano pojawił sie wyczerpany droga wędrowiec, przyszedł pod same drzwi. Padł, potem nazbierał trochę siły aby się napić, po godzinie nabrał siły aby coś zjeść, napił się i zasnął. Jakby nie patrzeć dobrze było go znowu zobaczyć całego i zdrowego.


czwartek, 18 maja 2017


kolejny dzien z Jimem, doszliśmy już do konca jednego tunelu, pozostalo nam jeszcze kilka innych na kolejne kilka lat....
sufity kapią. jest się na co pogapić i tak właśnie lubię. jest czas na to aby się wygodnie położyc i porozglądać. 



sobota, 13 maja 2017

doczekaliśmy się zbawiennego deszczu. mam nadzieję, że zabierza choc na chwilę upały i męcząca wilgotność. ona potrafi rozleniwić, w jej towarzystwie nie wiele się chce.
dzisiaj schowałam się przed nią pod wodą. przyjemne 100 minut bez potu na czole i komarów. mój umysł jednak był tak rozbiegany i zaprzątnięty tysiącem myśli, że nie byly to do końca minnuty spokoju. ale przynajmniej się ochłodziłam.

lato w Tulum nie jest łatwe. wiele osób ucieka do zimniejszych krajów. jedynym rozwiazaniem na przeżycie lata jest częste przebywanie pod wodą albo zimny prysznic.
ale teraz wieje na mnie ta przyjemna deszczowa świeża bryza. może zabawi kilka dni....

czwartek, 11 maja 2017

Mój pierwszy raz

zrobiło się wigilijnie w środku maja. Wczoraj wydobyłam z zamrażarnika paczkę farszu z borowików i ulepiłam z Lindą i Dario partię pierogów z grzybami. To był mój pierwszy raz. Wyszły wybornie. Z podniecenia zapomniałam rozcieńczyć farszu kapustą wiec byly 100% borowikowe z cebulką. Pyszna Wigilia z komarami.

poniedziałek, 8 maja 2017

komary u Craiga I Diane

wczoraj odwiedzilismy przemilych ludzi, znajomych znajomych. mieszkaja w krainie komarow, ich ilosc potworna, agresywnosc rowniez.
jedynie siedzenie w dymie paleniska pod warstwa pozyczonych ubran i sporej dozie repelentu pozwolila przetrwac. a bylo warto. craig uwedzil steki, rewelacyjna metoda. kuchnia polowa, receptury australijskie palce lizac.




niedziela, 7 maja 2017

soliman


soliman bay to jeszcze jedno z miejsc jakie nam pozostalo gdzie mozna w kameralnym towarzystwie pogapic sie na morze. linda i dario zawsze motywuja do podrozy i usiekania w dzikie miejsca.
i wino lepiej smakuje i kolory zycia intensywniejsze.