piątek, 10 lutego 2017

dni lutowe uciekaja jak szalone. wypelnione sa po brzegi nurkowaniami i okolonurkowymi zajeciami. i tak lepiej bo w domu nie najlepiej sie dzieje, dobrze rozproszyc mysli.
jutro chwila wytchnienia, ale tylko za dnia. popo musze podjechac na lotnisko odebrac bagaze polskiej grupy. 


piątek, 3 lutego 2017

zima

tradycyjna meksykanska zima nie obyla sie bez kapiacego nosa i choroby. wpierw zlapalo Jeffa, co bardzo nietypowe. ja trzymalam sie dzielnie i z dala od niego przez tydzien ale wczoraj jakby mnie chwycilo.  i juz poszlo lawinowo. trzymam sie, dzisiaj wynajelismy Riciego aby mnie zastapil i zamiast mnie jeff poszedl do wody. a ja, mam nadzieje , mam 2 dni suche a potem 5 dni z Polakami.

wczoraj byl interesujacy dzien. zmierzylam sie z najtrudniejsza sytuacja nurkowa czyli panikujacy nurek bez powietrza pod sufitem. bardzo blisko wypadku bylo to ale dalysmy rade i wyciagnelam Monike z jaskini. Holowalam ja dobre 20 min. Usciskala mnie mocno i powiedziala "dziekuje za uratowanie mi zycia".   byla to najniebezpieczniejsza syutacja w mojej karierze.

poniedziałek, 30 stycznia 2017

uczta

ale sniadanko...dojechaly wczoraj podarki z Polski, sledzie z kolorowym pieprzem, po kaszubsku, w oleju i rolmopsy.... nawet lemmy sie zainteresowal tym zapachem.
Rozpoczelam korzennymi z kolorowym pieprzem, pobieglam po chelebe ristykalny do francuskiej piekarni i zajadam. takie proste wiejskie jedzonko. pycha meksykanska!

niedziela, 29 stycznia 2017

podroze Guliwera

Guliwer czyli Smietan zatrzymal sie na tydzien w Meksyku. fajny czas spedzilismy. Wszystkie nurkowania upieczetowalismy wielogodzinna wycieczka przez dziekie plaze do Punta Allen. To byl moj pierwszy raz bo zawsze szkoda mi bylo auta....ale Smietana wynajetego nie szkoda bylo.

Mama po operacji w dobrym nastroju. A zatem jest cos pozytywnego w tym dziwnym miesiacu.

sobota, 21 stycznia 2017

jaskiniowo

najnowsza domowa produkcja, temat co prawda pazdziernikowy ale nie bylo czasu jak sie zabrac. tzn. zabralam sie raz i program mi sie zamrozil przy eksporcie.

https://www.youtube.com/watch?v=DCw66bAbkh8&feature=youtu.be

wczoraj w jakis tajemniczych niewyjasnionych okolicznosciach zgubil nam sie Dartagnian. Zabralam psiaki do lasum bez Scruffiego dla spokoju ducha. I  gdzies w drodze powrotnej zaczelo sie juz mocno sciemniac. Podjechalam pod dom, pokrecilam sie w aucie. Psy jak zawsze same wyskakuja. Dartagniana nie bylo, zalozylam, ze pobigl gdzies. Ale okazalo sie, ze go nia ma. Nie wrocil i tez pewna nie jestem czy gdzies niepostrzezenie nie wyskoczyl po drodze. Nie bylo zadnego szczekania, ni pisku....nie wiem jak to mozliwe. Wrocilam sie do samego lasu, dzisiaj rano na rowerze objechalam okolice. Nie ma Dartagniana. Przepadl....
Scruffi mial wczoraj zabieg kastracji, dzielnie to zniosl. 

czwartek, 19 stycznia 2017

wczoraj piekne nurkowanie w jaskini, miala byc to co prawda wyprawa eksploracyjna ale jak to bywa czasmi, pod woda okazalo sie, ze jaskinia juz oporeczowana.... Mr Bill 2012. no coz, zbyt latwo tez byc nie moze....



jeff wykrakal, ze zbyt latwo przyszlo aby bylo to nieznane nikomu.... hehehe ale i tak warto bylo.

wtorek, 17 stycznia 2017

las, jaskinie i woda

wczoraj troszke po lesie polazilismy. chcialam sprawdzic rejon gdzie eksplorujemy sucha jaskinie czy nie ma innych wejsc, ktore oszczedzilyby nam czolgania sie przez 45 minut. nie ma tzn. nie znalezlismy. las byl gesty, duzo krzaczorow suchych i drapiacych.
zabralam Mariano do naszej malej dziurki a potem znalezlismy znacznie wieksza, ktora otworzyla sie w piekna jaskinie na wpol wypelniona woda. oddalismy kilka sekundowych nurow aby sprawdzic czy jest jakis slad podwodnej ekspoloracji. nie bylo. jeden korytarz wyglada obiecujaco, moze warto zanurkowac. poza tym jaskinia jest ogromna.
nie chcac sie zbytnio pogubic nie obeszlismy jej w pelni. trzeba wrocic. jest na co sie pogapic.

psiaki nie poszly, po suchych jaskiniach z nimi nie chodze. kto wie co one by tam w ciemnosciach robily i ile tysiecy kropel moczu by zostawily. lepiej trzymac je z daleka.

dart oswaja sie ze scruffim, sa juz w stanie bez walki przebywac caly dzien, juz sie tak nie trzesie chociaz nie ma jeszcze pokoju. jest zawieszenie broni. w piatek opracja scruffiego, pewnie duzo wniesie w ich meska relacje.

na fb filmik z wyprawy.