wtorek, 11 grudnia 2018

podsumowanie

I prawie kończy się już rok przełomowy 2018. wielkie zmiany, nowe horyzonty.
rozpoczął się wielkimi nadziejami, że Jeff i ja znów razem, potem wszystko okazało się pobożnym życzeniem a w końcu koszmarkiem.
Przyszedł czas na Polish Corner, wystartowałam w internecie, zrobił sie ruch i nie wiedzieć jak i kiedy kalendarz pełen rezerwacji. Właśnie pożegnałam grupę 12 nurków jaskiniowych , wpsaniałe 8 dni nurkowych. Polish Corner rules!

W tym roku też wspielam się o szczebelek wyżej w hierarchii nurkowej i ukończyłam kurs instruktora jaskiniowego. Zakupiłam całą furę sprzetu nirkowego, nowe skrzydło, nowy sm, komputer nurkowy, butle i wiele innych drobiazgów. 
W marcu wymieniłam furę na obszernego białego FORD f150.
Zmieniłam lokalizację bazy. Rozpoczęłam mapę jaskini podwodnej.
A na deser pojechałam na wakacje, gdzie poznałam na nowo smak wielkiej miłości.

I tak właśnie kończę rok i rozpoczynam nowy. Pełna radości i optymizmu!

wtorek, 4 grudnia 2018



ekipa z Trojmiasta juz w pelnym swingu jaskiniowym, dzisiaj minal nam 5 dzien nurkowan.

czwartek, 29 listopada 2018

pierogi



dojechaly......prosto z Katowic. Z kapusta i grzybkami.

sobota, 10 listopada 2018

spa

Monika zorganizowala babskie popoludnie maseczki, pedi i mani, i takie tak pogaduchy do tego co nigdy nie wychodza jak sa faceci dookola. wrocilam naoliwiona, mlodsza i w pelni zrelaksowana.
Dzien tez byl przyjemny, z Jeffem odbylismy podzial majatku i w przyjacielskiej atmosferze powiedzielismy sobie do widzenia. oprzytomnial w miedzyczasie. uff.
a zatem zaczynam nowa droge i Polish Corner rusza do pracy.

teraz juz zostala mi w kalendarzu odbudowa zeba po leczeniu kanalowym i koniec prac ciezkich w 2018 roku.

środa, 7 listopada 2018

po wakacjach


i już po. 27 dni to długo i od domu daleko. czuję się jak po podróży dookoła świata, tyle miejsc, tak różnych, góry, morze, wulkany, zimno, ciepło, deszczowo, słonecznie. Meksyk w 100%
nie było warunków i natchnienia, nie cierpie pisać z telefonu, na relacje na żywo. ale już wracam powoli do "rutyny" i trybiki się obracają, będzie więc wiecej postów.

odwiedziłam stany Chihuahua, Sinaloa, Baja California Sur, Jalisco, Michoacan. Każdy inny, kolorowy, smaczny, pachący. Było kilka miast ale generalnie przyroda i odludzia. W wiekszości samotnie i tak jednak jest najlepiej, potem jak już w większej grupie za dużo gadaniny i kompromisów.

teraz już pora na wylądowanie. dziś już w wodzie, otwarcie sezonu.

wtorek, 9 października 2018

Chihuahua

dzień pierwszy.  pobudka o 5 rano,  szybkie wyjscie, colectivo do Playa,  ADO na lotnisko, samolot o czasie.  piękny  lot nad Sierra Zacateca.  dotarłam do metropolii.  jak tu inaczej!
miasto juz obczailam wystarczająco, jutro o 5 mam autobus do Coyame a stamtąd Canyon de Peguis. 

to właśnie tutaj można się zaopatrzyć w buty z wezowej bądź aligatorowej skóry.  odpuszczę. ....

sobota, 6 października 2018


pozdrawiam z dziury