środa, 23 lipca 2014

video

wczoraj dzien w plenarze z kamera. Poprosilismy Toma i Julie o wsparcie aby ponakrecali nas do filmikow instuktazowych. Jeff juz planuje to od lat. Wyszlo wczoraj. Wyszlo ale raczej do poprawki. Nauczylismy sie troche i po obejrzeniu wiemy jak zrobic to lepiej.
Teraz staram sie wdrozyc w Premiera do obrobki ale nie jest to takie hop hop siup. Komputer juz tez ledwo dyszy w tych temperaturach, system obciazony, nie wiem czy podolam technicznie i maszynowo. Zawsze mozna zmontowac cos w live mediaplayer chociaz mocno okrojone tam funkcje.

A na foto ja wijaca sie w sciaganiu niemozliwego do sciagniecia kaptura.


poniedziałek, 21 lipca 2014

ojciec

wczoraj pojawil sie pies....wpadl nam do domu niespodziewanie. zakrecil sie dookola, weszyl malucha. i juz wszystko bylo jasne, to tata. patrzac na niego, nie mielismy juz zadnych watpliwosci.
nie chcial podejsc ale zjawil sie jak duch, nie wiadomo skad i jak, udalo mi sie schwytac go na zdjeciu. teraz placze sie pod domem, ale D'artagnian ma go na oku. bedzie wychowywal jego bachora ale wizyty w domu zakazane. D'artagnian niestety tez zaczal znaczyc teren, cholercia obsikuje nam to i owo nerwowym sikiem. Dostaje manto ale czy sie oduczy.....mam nadzieje, sikansko pojawilo sie wraz z przyjsciem na swiat krecika.


a zatem chyba takiego psa bedziemy mieli....

niedziela, 20 lipca 2014

czwartek, 17 lipca 2014

milusio

Bardzo mily dzien z sympatyczna para z San Francisko. 2 szybkie dni pracy i znowu kilka dni wolnego. W sobote wielka paczka ruszamy na snurkowanie z rekinami wielorybimi, taka coroczna tradycja. Plus mam 5 klientow wiec jest to mily dzien na lodce polaczony z zarobkiem.

W Tulum rozpoczela sie nagonka na nurkowe pojazdy. SINTRA ruszyla do ataku. Maja mnie cholercia na oku. Jeffowi sie udalo, dostal pouczenie bez mandatu. Zalatwia juz papiery a auto tymczasem w warsztacie, w pelni na legalu. Ja natomiast czarna bryka piratuje. Kiedy tylko sie da turysci wioza sie sami wynajetymi autami ale czasami trzeba zaryzykowac i wepchac ich to jeepa. Wczoraj zatrzymali Hairo z Xibalby, papiery byly mocno przeterminowane, kara 500 USD dla centrum nurkowego i wiadomo cala masa dodatkowych oplat za pozwolnie i ubezpieczenie. hairo powiedzial, ze im umknelam dzisiaj.......ale jeszcze mnie zlapia....taka zabawa w zajaca i wilka.

Moja sytuacja jest nie do uregulowania. Tylko nowa fura zalatwia problem. A zatem po wczasach na Machu Picchu zabieram sie za oszczedzanie na pojazd w pelni zalegalizowany.  A czarna Tomasa (taki ma od lat kryptonim) pojdzie pod mlotek, jak sie jakis znajdzie.....

Na obiad kolejne uderzenia kapusty. Kapusniak! Brakuje mu tylko selera i piertuszki ale tutaj takich warzyw nie ma wiec wrzucam suszone....zawsze cos.

środa, 16 lipca 2014

szczeniak rosnie jak na przyslowiowych drozdzach. jest juz 2 razy wiekszy. wczoraj szczeknal pierwszy raz, bezcenne...
a poza tym kapusta sie ukisila. troszke musialm odrzucic ale sponad polowa ocalala. 2 dni zajadalismy sie kapusta zasmazana ze schabowym i buraczkami. typowo a jak nie typowo. to chyba byl najbardziej polski obiad w historii. dobrze smakowal, jak w domu.


poniedziałek, 14 lipca 2014

Zeton sie rozwija, je, spi, rosnie w miedzyczasie.  Grzeczna jest, nie placze, mama ma duzo mleka dla jedynaka, wiec o dokarmianiu nie ma mowy. ma 5 dni, oczy zakmniete, uszy zarosniete.
Zotz jest bardzo podniecona tym maluszkiem, zaglada pod lozko, sznupa pracuje. Sunia pozwala na takie podgladanie ale na wylizywanie kupy juz nie. To moze tylko mama.

D'artagnian jak tylko zobaczyl, ze szczeniak jest czarny porzucil zainteresowanie Sunia i jej potomstwem. Juz nie daja sobie caluskow...przynajmniej chwilowo.

A ja w miedzyczasie dorobilam sie pierwszej deklaracji fiskalnej. Od dzisiaj wiec zaczynam placic, ale to dobrze...niekt sie nie przyczepi a i o przedluzenie pozwolenia na pobyt i prace duzo latwiej.

Poza tym nurki, mam teraz fajnego partnera Franka z Brazylii. Nurkujemy z przerwami do konca miesiaca. Frank jest szalonym sportowcem, triatlonista, aktualnie na treningu. Szykuje sie do morderczego biegu surviwalovego przez Amazonie. 260 km przez jungle / 6 dni, biednie sie z calym zapasem jedzenia i picia, hamakiem i wszystkim co do zycia potrzebne. Przez las, gory etc... w nagrode koszulka i uscisk dloni prezesa ULTRA AMAZON.
Frank wiec codziennie biega przed nurkowaniem 24 km , plywa przez 1 godzine a potem robimy 300 minutowe nurkowanie.....ja na koniec dnia padam, a on....to chyba ta dieta 8000 kalorii trzyma go przy zyciu.

sobota, 12 lipca 2014

machu sie spelnilo

kolejny krok w kierunku poznawania swiata. bilety do Peru zabukowane. lecimy we wrzesniu, 19 dni. podchodzilam Jeffa dlugo, bo on ma zawsze problem z podjeciem dezycji czy to dobry czas, czy na pewno czy teraz..... ceny zmieniaja sie szybko i trudno zakupic bilety okazyjnie jesli nie wstrzeli sie w promo. sami wiecie...Jeff potwierdzil, ze termin chyba ok.
teraz pozostaje obucie sie w trekingowe ciuchy, ktorych rzecz jasna nie mamy.... W Peru bedzie lato/.jesien i 5000m wiec poncho trzeba miec, meksykanskie czy peruwianskie.

Moje serce sie raduje, nia ma to jak planowanie nowej wyprawy....tym razem grubo po rownik, i gory i slawetne Machu! Hurra!