czwartek, 9 kwietnia 2015

przycisnelismy prace budowlane i urosola nam juz scianka do baseniku. bedzie sie w nim plukal sprzet. konstrukcja skomplikowana, tak jak lubi Jeff, budujemy najtrudniej jak sie da. ale bedzie na wieki.
do tego jeff  robil wszystko na boso, wiec dzis ma tak wypalone stopy, ze chodzic nie moze i pol opakowania plastrow na opatrunki zuzylismy. moze nastepnym razem poslucha rady aby kupic i zalozyc gumowce....













poza tym, walcze z autoryzacja auta. to jakas amba totalna. najpierw sie okazalo, ze auto funkcjonuje w 2 stanach na legalu a teraz wyszlo, ze musze je wyrejestrowac z Yucatanu aby mogli zmienic wlasciciela w Quintana Roo tzn. tam gdzie mieszkamy....i wtedy zaczely sie kolejne schody. Bo wyrejestrowac auto moze tylko poprzedni wlasciciel albo ja, jesli bede miala meldunek na Yukatanie....to nie zarty, to jakis cyrk.  wiec po raz kolejny pojechalismy do Valladolid zalatwiac papiery i po raz kolejny sie nie udalo.






poniedziałek, 6 kwietnia 2015

Swieta i po swietach

Wilaka Noc ale nie u nas, tzn. nie obchodzi niekt dookola, a my jedynie na plaze poszlismy, co zdarza nam sie srednio 2 razy w roku. pojechalismy wlasciwie, z czterma psiakami, co bylo pewnego rodzaju wyczynem.

Pomysl byl aby odwiedzic znajomych z Colorado, co pod namiotem na prywatenj posesji wielkiego bossa Tulumskiego biwakuja. Posesja jest na terenia parku Sian Kaan, a zatem trzeba sie przebic przez bramke. I tam zaczely sie schody, a mialo byc z gorki.....bo plaze w Tulum gonia psy, nie da nigdzie w oubliczne miejsce ich zabrac....
A na bramce 5 ochroniarzy, straznikow, gestapowcow. Zawzieli sie i nas nie wpuscili. Argumentem byl zakaz wprowadzony przez park. Zadnych zwierzat. To nic, ze na posesji na ktora chcielismy dotrzec sa 2 wielkie psy..... Beksa nie wytrzymala juz w aucie tego cisnienia i porzygala sie. ale jak, na cala tapicerke, drzwi, szybe, podloge.....supcio jednym slowem.

Podyskutowalismy troszke i zawrocilismy. Udalo sie przebic w innym miejscu, bo znajomy byl...ale i tak caly pobyt mocno naciagany. I ten niesmak, po raz kolejny.  Bo Meksykanie maja takie chore pojecie o psach i zwierzetach, ze trzeba je wiezic w domach, najlepiej na dachu i nie okazywac im zadnych uczuc. pan strznik proponowal zostawienie psow i pojscie sobie na plaze samemu. Nie miescilo mu sie w glowie, ze posiadanie psa to cos na ksztalt przyjazni, ze fajnie jest z nimi spedzac czas.....smutne to....




















sobota, 4 kwietnia 2015

alllleluja

u nas w plusie chyba ze czterdziesci, jajka zdecydowanie ugotowane. tylko je kolorowac....
wczoraj poplazowalam, dzisiaj praca, jutro relax. Wesolych Swiat!

poniedziałek, 30 marca 2015

dzisiaj kupilam kolejny bilet lotniczy. dla mamy jeffa, leci zobaczyc wnuczka i Claire do Londynu i poczeka na urodzenie sie nowych blizniakow. moze i nawet do Polski zajedzie, hahaha, byloby to zabawne.

a tymczasem  mamy kilka dni wiatru norte czyli lekkie ochlodzenie i sztormik. w cenotach nurkuje sie jednk bez zmian. i tak tez robimy. nie ma czasu aby sie wybrac do urzedu komunikacju niestety ale mam to w glowie.

sobota, 28 marca 2015

LOT ZLNFNZ

Pomimo katastrof lotniczych i depresji pilotow bilety lotnicze jakos nie potanialy.
Ale udalo sie przechwycic cos okazyjnie. Przylatuje 11 czerwca do Wroclawia kochani!
A zatem pozostalo nam jeszcze kilkadziesiat dni tylko.....
8 lece do Londynu, a potem juz kto wie na ile w domu.....
i piekny tydzien za nami, sporo minut pod woda.
a wczoraj wydawalo mi sie, ze przerejestruje auto raz dwa...ale jednak to Meksyk. Tutaj panuje silna potrzeba targania obywatelem i wysylania go w kolo po cos, co nie istnieje. I tak tez bylo wczoraj.
poniewaz auto jest zarejestrowane w stanie yucatan, a ja mieszkam w quintana roo sprawa sie skopmlikowala...... pani w okienku poprosila mnie o dowody corocznej opalaty drogowej z aauto, ktorych sprzedawca mie nie dal...dostalam tylko potwierdzenie ostatniego roku.
now ice wyslala mnie pain do urzedu w stanie Yucatan, najblizej to valladolid, 100 km, a tam pan uprzejmy mi powiedzial, ze oni nie pobieraja tutaj takich oplat i nie moze mi dac takiego potwierdzenia, bo w stanie Yucatan nie placi sie za auta co roku....

wiec jest rozwiazanie, trzeba w stanie Quintana Roo zaplacic za auto za 5 lat wstecz i bedzie tak jak trzeba. brzmi to jakos paranoicznie, ale nie podlega to dyskusji....i tak bede musiala zrobic. i wszytsko na pelnym legalu i w imie prawa.

sobota, 21 marca 2015

Nissan w domu. Jeszcze troszke w elektryce Jeff grzebie, bo nie wszytsko dziala jak trzeba.
Dzisiaj piekny nurasek w Sac Be Ha z Andrzejem, jutro z Ania, a zatem Polska.