i jestem na powrot u Majow.
Zatrzymalam sie na 2 dni tym razem w malym hostelu Weary Traveler, dobry klimat, pokoj zatechly, glosno od ulicy, wilgotnosc na maxa w powietrzu, od razu poczulam roznice zycia na pustyni.
odwiedzam stare smieci, jutro zmierzam do belize, zanurzyc sie w gigantycznym blue holu.
Na foto poranna kawa w hostelu, tuz przed ruszeniem na Belize.
podroz byla mega dluga, z przerwami zajela mi prawie 20 ha. wieczorem jeszcze wpadlam na Mojito do chlopakow z baru znajomego i spac o 2.....do samego rana.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz