czwartek, 21 października 2010

krowa co daje dużo mleka

Wczoraj doszło do pierwszej spinki między mną i Pablo. Wyszło dziwne nieporozumienie, nie wiadomo do końca z czego. Dzisiaj już Pablo inny w odbiorze, jak dzieciak. To właśnie było też powodem dyskusji wieczornej. Że jego zachowanie czasami, w kwestiach organizowania randki od ponad 3 tygodni, jest bardzo niedojrzałe i pokrywa się z mądrością ludową o krowie co mało mleka daje.
Dyskusja przeniosła się jak choroba zakaźna na sprawy wiary w Boga i religii i wówczas już kategorycznie chciałam zaprzestać, bo wiadomo, że od wieków temat ten jednym z najbardziej burzliwych jest wśród ludzi i do wojny domowej może doprowadzić. Pablo chciał drążyć, ja wycofać i tak napsuliśmy troszkę krwi.
Ufff, mam nadzieję, że mu przejdzie szybko, bo dzisiaj zachowuje się jak urażona księżniczka, a było niewyobrażalnie zgodnie do tej pory. Wierzę, że się wydostanie z tego i zrozumie właściwie moje intencje, co miałam na myśli określając siebie "different level". Nie było w tym wywyższania się czy patrzenia z góry, chciałam tylko wyrazić, że jestem już po pewnych doświadczeniach (10 lat różnicy) i nie posiadam już tak ekstatycznej natury, trzymam w ryzach bardziej emocje. I więcej jest tez akcji i działania niż mówienia i planowania. Pablo jest wybitnym planistą. Często w bardzo przerysowanej, niepotrzebnie zżerającej energię formie. To stało się zarzewiem konfliktu. Wierzę jednak, że każdy ma swoja rolę w spotkaniu z drugim człowiekiem i to doświadczenie nauczy mnie i jego, i biernie słuchającego Monchesty, czegoś tam.
Czegoś, no właśnie, dobrze powiedziane.

Nie pisałam jeszcze o szalonych regee taxi, których na wyspie bez liku. Maja numery, ale auta tutejsze nie posiadają tablic rejestracyjnych. Nie wiem jak z licencją i prawem jazdy.
Każda taxówka musowo musi mieć tysiące migających światełek, na zewnątrz i wewnątrz, a przez otwarte szybka musi płynąć miejscowe regge na podbitym basie. Dużo naklejek, typu Pan moją drogą lub przynajmniej symbol liścia konopi. W nocy, szczególnie w chwilach braku prądu, taxówki stanowią jedyne źródło światła i dźwięku i wtedy mówi się, że jest double cool. Wyrażenie COOL na wyspie ma wyjątkowe znaczenie. Wszystko jest zawsze cool.
Na wyspie jest jedna asfaltowa droga tworząca pętle, po której kursuje też nabity po brzegi autobusik. Ceny obydwu środków transportu bardzo sensowne, taxi ma stałą taryfę 2 zł, a autobus mniej niż 1 zł. Jak dobre bassy w aucie to niezła zabawa w taryfie. Peace & Love

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz