poniedziałek, 4 lipca 2016

magiczna ayahuasca

w sobote wypilam pnącze duszy czyli poludniowoamerykanski napoj psychodeliczny oparty na substancji DMT. ceremonia ayahuasci odbyla sie gleboko w jungli, w pieknej wiacie bez scian, gdzie otaczaly nas dzwieki i zapachy lasu. to bylo niewatpliwie niesamowite zyciowe doswiadczenie, bardzo pouczajace. to jak spotkanie z psychiatra, ksiedzem i psychoanalitykiem w jednym. skan calego zycia w jedna noc. setki odpowiedzi i wnikliwa analiza wlasnej osoby. w bardzo jasnej formie dostaje sie mozliwosc zobaczenia genezy swojego postepowania, z reguly tego negatywnego, a wszystko ma sluzyc samouleczeniu duszy i stania sie lepszym czlowiekiem.
piekne glebokie doswiadczenie, nie obylo sie bez silnych zawrotow glowy, kolorowych wizualizacji i na ostatek oszyszczajacego rzygusia.

po tym jak nigdy nie udalo nam sie dojechac de peru gdzie bylam bardzo przygotowana na ceremonie ayahuasci, moje szanse na doswiadczenie zmalalo. jednak szamani podrozuja i napoj tez. W meksyku, zdecydowanie kraju peyota, ayahuasca jest znana ale nie jest roslina wystepujaca w tym rejonie naturalnie. pnacze rosnie tylko w Amazonii. Na naszej ceremoni napoj zostal przyrzadzony przez plemie keczuanskie i dostarczone do meksyku. cala atmosfera i muzyka wokol tej ceremonii byla magiczna. nie bede wiecej pisac, nie umiem chyba podzielic sie tym doswiadczeniem. to bardzo indywidualne i osobiste.

ps. kochani rodzice, nie wstapilam do sekty, prosze mnie zle nie zrozumiec.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz