poniedziałek, 6 stycznia 2014

3 kroli w lozku, czekam na cudowne ozdrowienie.
obejrzalam Antychrysta, dobrze, ze bez Jeffa, bo on takich filmow to bardzo nie lubi..... do mnie chyba tez nie przemowil jak trzeba.
za oknem juz lepiej ale wciaz slonce niesmiale, ostatnie polrocze generalnie jest bardzo deszczowe...czy tak juz bedzie zawsze?

skonczylam wczoraj z mackiem kurs kawernowy, moj pierwszy. dobrze wszystko wyszlo, dwie strony zadowolone bardzo. mile dni z Polakami spedzilam.

a teraz znowu na powrot do wyra, za chwile kotlecik mielony i marchewka z jablkiem na obiadokolacje i garsc pastylek, po ktorych oblewaja mnie siodme poty.....swoja droga ciekawe czemu siodme a nie piate....

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz