niedziela, 8 kwietnia 2012

gejsza


w poszukiwaniach utraconego wzoru na tatuaz wpadlam na cos odpowiednijszego do czasow i chwili.
meksykanska calavera Jose Guapalupe Posady to motyw wszech obecny w calym meksyku. tutaj od lat wszyscy smierc przyjmuja z usmiechem, nikt sie jej nie obawia, a na obrazkach Posady jezdzi na rowerze, pali papierosy czy przybiera postac kinowych postaci.
od jakiegos czasu juz nosze sie z zamiarem upamietnienie okresu meksykanskiego na skorze. cos majowego....ale wciaz nic ciekawego nie znalazlam, dlaczego wiec nie calavera, bardziej swojska niz znaczki majow chyba.
dodatkowo imie moje w tutejszych stronach jest trudno wymowic i Lukas dawno temu nadal mi nicka gosia gejsza. gejsza calavera to wspaniale polaczenie. w sam raz dla mnie, gdyby nie Wielkanoc pobieglabym do studia tatuazu natychmiast....

tymczasem odmalowalam sobie probnie pisaczkiem na przedramieniu aby zobaczyc jak sie oko wiesza, ciut za duze wyszlo, ale to bardziej z racji narzedzia co cieniej rysowac nie chcialo......i chyba kolorowe bedzie, w rozu, blekicie jak to tutejsze motywy czaszkowe......slodkie i pozytywne. na przekor smierci!
wielkanocy jako takiej nie ma. jeff i jego familia obchodzi tylko swieto dziekczynienia i boze narodzenie, wiec zamiast jajak bylo spagheti. jakie pyszne, bo to z kregu potraw glutenowo zakazanych. dodalam jedno jajko aby przemycic tradycje jajkowa. nie mniej jednak wszysctkich goraco pozdrawiam i zycze milego weekendu swiatecznego!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz